Przejdź do głównej treści

Komunikacja musi “nadążać” za biznesem

Komunikacja musi “nadążać” za biznesem

Komunikacja, która przekonuje na etapie start-up, jest niewystarczająca na kolejnym etapie rozwoju spółki. Musi ewoluować wraz z jej rozwojem - bazować na innych argumentach, danych, nowej narracji, ale i trafiać do nowych odbiorców rynku. 

Przejście z fazy start-upu do kolejnego etapu rozwoju, kiedy możemy o spółce myśleć w kategoriach “już scale-up", to nie tylko przyspieszenie wzrostu, ale też moment zmiany sposobu, w jaki trzeba komunikować się z rynkiem, a zwłaszcza z inwestorami. Realizacja założeń komunikacyjnych z czasu rundy seed, niekoniecznie zadziała w serii A czy B.  Zmienia się w spółce rzeczywistość biznesowa, zmieniają się oczekiwania, a wraz z nimi powinna zmienić się narracja. Czyli sposób “opowiadania” o tym, dlaczego dany model biznesowy ma sens, w jaki sposób będzie się dalej rozwijał, jak duża jest sprawczość działa founderów i dlaczego warto w niego zainwestować 

Co jest ważne w narracji inwestycyjnej na tym etapie rozwoju spółki? Z pewnością dane, umocowanie w kontekście rynkowym (bieżące i w perspektywie przyszłości) i rola dobrze funkcjonującego zespołu i zaufania do niego. 

Teraz potrzeba więcej konkretów niż wyobrażeń “czy rozwiązanie zadziała”. Niezależnie od kanału czy kontekstów komunikacyjnych – czy będzie to w poście w social mediach, networkingowaniu na evencie, czy w prezentacji inwestorskiej. 

Czas pokazywać w założeniach komunikacyjnych odpowiedzi na pytania: 

  • czy i jak można dane rozwiązanie czy produkt skalować,  
  • czy zespół jest w stanie z sukcesem przejść z etapu eksperymentu do operacyjnej dojrzałości,  
  • czy firma zna swoje unit economics (koszt pozyskania klienta, przychód generowany przez jednego użytkownika w danym czasie itd.), 
  • czy spółka ma plan na rentowność (lub strategiczne wyjście)? 
  • czy ma pomysł na equity story związane ze wzrostem, ekspansją i automatyzacją (MVP i product market fit to za mało)? 
  • czy akcentuje smart risk i potrafi pokazać strategic reward - przemyślaną strategię wynagradzania pracowników, która wspiera cele biznesowe spółki. 

W praktyce oznacza to, że w komunikacji z inwestorem trzeba przesunąć akcenty – z wizji i innowacji na dowody, dane, skalowalność i przewidywalność opartą na konkretnych danych, wynikających z osiągnięć startupu, ale i okoliczności rynkowych i trendów. 

W każdej komunikacji stawiajmy dane ponad deklaracje. Mówmy o realnym przygotowaniu do wzrostu firmy. Najkorzystniej, gdy pokazujemy je na metrykach i liczbach, jak np.: 

  • CAC vs. LTV - jedno z najważniejszych porównań w analizie finansowej startupów – które pomoże odpowiedzieć na pytanie, czy klient, którego pozyskaliśmy, przynosi więcej pieniędzy, niż kosztowało jego zdobycie? 
  • churn, 
  • ARPU, 
  • konwersja z kanałów, 
  • przychody z segmentów, 
  • i in. 

Im więcej metryk per użytkownik, per rynek, per kanał, tym lepiej, bo bardziej konkretnie i miarodajnie. Argumenty w oparciu o dane tworzą najbardziej przekonujący język, który rozumieją inwestorzy i inne, istotne dla otoczenia startupu, podmioty na rynku. 

Jaki jest plan na skalowanie? 

Rozważania na temat potencjału rynkowego powinny na tym etapie być już za nami. Teraz ważniejsze jest opowiadanie, w jaki sposób startup dokładnie planuje skalowanie. Tak więc do komunikacji należy wprowadzić odpowiedzi na pytania: na jakie rynki i dlaczego? Jaki model ekspansji (bezpośredni, przez partnerów lub w inny sposób)? Co automatyzujemy i na jakim etapie?). 

Czas na zespół operacyjny, founder-driven to za mało  

Inwestorzy chcą wiedzieć, że firma nie zależy już tylko od jednej osoby, ewentualnie teamu founderskiego. Warto na tym etapie komunikować: rozbudowany zespół nie tylko najwyższego szczebla, doświadczenie menedżerów w zarówno w tworzeniu firmy, jak i skalowaniu, z historią i dowodami sprawczości oraz przygotowanie do budowania struktury (lub już jej początki), z uwzględnieniem kultury organizacji. 

Jak wykorzystamy pozyskany kapitał? 

Zamiast mówić „szukamy 3 mln euro na rozwój”, mówmy o konkretnych planach na ich wydanie. Jak np. „Potrzebujemy 3 mln euro, z czego 1,2 mln przeznaczymy na ekspansję w krajach Ameryki Południowej, 1 mln na automatyzację sprzedaży z wykorzystaniem konkretnych narzędzi, a resztę na budowę zespołu sprzedażowego. Przewidywany wzrost przychodu: 3 razy w okresie półtora roku.” Tak narracja pokazuje, że founderzy mają skonkretyzowany plan, a nie wizję potrzeb.  

Plan B – zawsze warto mieć 

Doświadczeni przedsiębiorcy wiedzą, że nie zawsze wszystko idzie zgodnie z planem. Istotne jest pokazanie, że founder jest tego świadomy nie tylko na poziomie wyobrażen, ale umie realnie ocenić ryzyka, zaplanować jak je mitygować, ale i tworzy plan B czy nawet C. Udowadnia w ten sposób, że będzie wiedział, co zrobi, jeśli rynek nie zareaguje zgodnie z oczekiwaniami. 

Tone of voice - merytoryczny, mniej marketingowy 

Na tym etapie inwestorzy nie szukają zachwytu – szukają kompetencji i dojrzałości. Unikajmy przesadnych obietnic i emocji, nie koncentrujmy się na wizji i oryginalności. To już czas na udowadnianie sprawczości - na fakty i sukcesy. Co pomoże je pokazać: 

  • narracja oparta na faktach i doświadczeniach, 
  • zaprezentowanie, co działa, co i w jaki sposób zostało przetestowane, 
  • opowiadajmy, jaki jest i jak działa produkt, ale przede wszystkim, dlaczego ma to znaczenie dla rynku, 
  • szczere i odważne przyznawajmy się do rzeczy, których jeszcze nie wiemy – istotne, aby wiedzieć i umiejętnie powiedzieć, jak je sprawdzić. 

Podsumowując - spółka, która przechodzi z fazy startupu do scale-upu, powinna komunikować opierając się na danych, że potrafi rosnąć odpowiedzialnie i strategicznie. Język inwestora i rynku to język danych, planów, ryzyk i skalowalności. Dlatego w nowej narracji warto zamienić „rewolucję” na „przewidywalność”, „innowację” na „potwierdzenie modelu, który działa”. 

Jeśli masz ciekawy pomysł na biznes
prześlij nam jego krótki opis.

Odpowiedz na kilka pytań, załącz pitch deck i pozwól nam ocenić potencjał Twojego pomysłu.